piątek, 27 marca 2015

Bourjois Rouge Edition Velvet

Kuszona ze wszystkich stron tak zwanymi 'burżujkami' w końcu skusiłam się i ja. Chwała za to, że znalazłam je w cenie promocyjnej, a nie regularnej. Tak też w związku z tym skusiłam się na 2 skrajne kolory  - 05 Ole flamingo! oraz nowy kolor 11 - So Hap'pink. Jeżeli jesteście ciekawe mojej opinii na ich temat  - zapraszam do dalszej części. 



Pomadki te reklamowane są jako długotrwałe i nie do zdarcia. Na to liczyłam. Wiele z Was też mówi, że każdy kolor ma inną konsystencje i trwałość. Jakoś nie potrafiłam w to uwierzyć, ale wszystkie Wasze opinie okazały się prawdą.

Zacznę od pomadki, której użyłam od razu, jak tylko otworzyłam kopertę z przesyłką. 11 So Hap'pink to śliczny i delikatny odcień różu, bardzo dziewczęcy. Jest raczej w ciepłej tonacji, idealny na dzień. Często nakładam go gdy wychodzę na miasto, a nie mam ochoty na nic 'cięższego'. Jeśli chodzi o trwałość - tutaj jednak się troszeczkę zawiodłam. Wytrzymał może 3 godziny na ustach, a po tym czasie został mi tylko kontur. Z jedzeniem też nie poradził sobie zupełnie... 


Po moim pierwszym rozczarowaniu z So Hap'pink nie miałam już szczególnej ochoty na Ole Flamingo, ale któregoś dnia pomyślałam 'kiedyś musi być ten pierwszy raz' i tak oto znalazł się na moich ustach. Nie obiecywałam sobie po niej zbyt wiele, myślałam, że po 3 godzinach będę musiała się poprawiać... Nic bardziej mylnego! Okazało się, że akurat ten kolor pozostał na moich ustach około 8 godzin! Żadne posiłki i napoje nie były mu straszne. Ciężko mi było go nawet zmyć żelem ! Ole Flamingo to połączenie różu z czerwienią, przypominające mi trochę wisienkę. 


Jeśli chodzi o aplikator to jeszcze nigdy tak dobrze nie aplikowało mi się żadnej pomadki. Gąbeczka jest cienka i niezbyt duża, dzięki czemu dokładnie dojedziemy do kącików ust, nie robiąc sobie krzywdy. Mimo matowego efektu, pomadki te nie podkreślają suchych skórek (co bardzo cieszy). Jedynym ich minusem jest chyba zapach, który faktycznie jest dość chemiczny, mocny i specyficzny, jednak na ustach nie  wyczuwa się go. 



Podsumowując - jestem naprawdę zadowolona z mojego zakupu. Jeszcze nigdy aplikowanie pomadki nie było tak przyjemne i proste. Czy skuszę się na inne kolory ? Też mi pytanie - oczywiście, że tak. Czekam tylko na jakąś promocje, bo jednak aż taką 'BURŻUJKĄ' nie jestem, żeby kupować je w regularnej cenie ;) 

A czy Wy, dziewczyny, macie już swoje Bourjois ?
Jakie są Wasze odczucia na ich temat ? 
Koniecznie dajcie znać w komentarzach. 
M. 

3 komentarze:

  1. Mam tylko 07, ale ją uwielbiam na co dzień i trwałość jest taka, jaką opisujesz Ole Flamingo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na 07 też mam chrapkę. Może niedługo dołączy do moich zbiorów ;)

      Usuń
  2. Super są te kolory. Jakbym miała wybrać jeden spośród tych dwóch to nie wiem który bym wybrała. Najchętniej kupiłabym obydwie pomadki.

    OdpowiedzUsuń