czwartek, 24 lipca 2014

Szybki, letni make-up na polepszenie deszczowego dnia...

Tak, tak, wiem, że makijaże to działka Dusi i to ona jest w tym specjalistką. Dzisiaj jednak zdobyłam się na odwagę, żeby pokazać Wam co ja wymalowałam na mojej buzi. Pomysł wynalazłam u jednej z moich wzorców blogowych - Dressed in Mint, do której zapraszam serdecznie. Makijaż jest bardzo wakacyjny, rozjaśniający oczko, ale zarazem ma w sobie coś tajemniczego. Na górną powiekę nałożyłam mój ulubiony, koralowy cień (Wy też uważacie, że genialnie podbija niebieską tęczkówkę?), zcieniowałam go lekkim brązem. Dolna powieka to połączenie brązu z ciemną szarością. Linia wodna pomalowana została fioletem. Na ustach znalazła się jedna z moich ulubionych pomadek w odcieniu jasno-różowo-koralowo-beżowym. 
Zapraszam do obejrzenia i komentowania. 
Chętnie dowiem się nad czym powinnam pracować. 
Ściskam mocno, 
Monia !

niedziela, 20 lipca 2014

2 tygodnie wycięte z życia, czyli sprawozdanie z moich praktyk.

Hej kochani ! 
Dzisiaj trochę o powodzie mojej nieobecności w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Mianowicie, odbywałam praktyki zawodowe, które są chyba nieodłącznym elementem studiów ( dla niewtajemniczonych - jestem po I roku kosmetologii).
Praktyki odbywałam w Day Spa w Głogowie - w  Esensji, dość luksusowym spa. Jakie były moje odczucia odnośnie tego czasu, czego się nauczyłam i czy jestem zadowlonona ? Odpowiedź w dalszej notce. Zapraszam. 


sobota, 5 lipca 2014

Haul zakupowy - Ziaja

Produkty firmy Ziaja lubię od dawna. Żele pod prysznic, sławne kremy oliwkowe, kakaowe czy kokosowe... Uwielbiam nie tylko ich zapach, ale także dobre działanie i niezawodność. Są tanie, niektóre łatwo dostępne. Ostatnio, szukając kremu do twarzy pomyślałam właśnie o tej firmie. Że w Kaliszu jest stoisko Ziaji wybrałam się na zakupy. A oto efekty. 


1. Orzeźwiający peeling do twarzy i ciała - o którym już pisałam tutaj. Nie miałam zamiaru kupować peelingu, ale gdy zobaczyłam tę buteleczkę i napis 'limonkowo-cytrusowy koktajl' po prostu musiałam go mieć ! Wzięłam go w ciemno, później troszkę żałowałam, ale przyda się - nie powiem, że nie.  Kosztował ok 6zł, więc nie majątek. 


2.multimodeling - ekspresowe serum do ciała antycellulitowe - jakoś niespecjalnie wierzę w cudowne działanie takich kremików, ale potrzebowałam po prostu czegoś na ujędrnienie. W połączeniu z moimi ćwiczeniami i masażem bańką sądzę, że może ilość cellulitu przy okazji też się zmniejszy. Na pewno napiszę recenzję jak zauważę efekty. 15,30zł/270ml.

3. multimodeling - serum proteinowe modelujące biust - podejście mam takie samo jak do produktu wyżej. Kupiłam czysto do testowania. Producent obiecuje zwiększenie elastyczności i jędroności. Zobaczymy.  8.40zł/100ml.


4. Krem nawilżająćy, balans korygująco-ściągający, z nowej serii Oczyszczanie, liście manuka. Kremik ma biały kolor, konsystencję gęstej śmietanki i dosyć przyjemnie pachnie. Wzięłam go bo czasami mam jeszcze problemy z moją cerą, a nie mam już kremiku do twarzy na dzień. Pokładam w nim dość dużą nadzieję. Zobaczymy co z niego wyniknie. Ok 9zł/50ml.

5. Pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom, z tej samej serii co krem. Pasta jest dość gęsta i zawiera w sobie drobiny, spełnia więc trochę zadanie peelingu. Po pierwszym zastosowaniu trudno mi cokolwiek stwierdzić, ale na pewno też niedługo coś o nim się pojawi. 8.80zł/75ml.


6. Bio-żel pod oczy i na powieki, kojacy, ze świetlikiem.  Żele pod oczy kocham za ich nawilżające działanie. Biorąc pod uwagę, że czasami po prostu mnie bolą, nawet gdy noszę okulary, muszę używać czegoś do pielęgnacji delikatnej skóry powiek. Jeszcze go nie otworzyłam, bo obecny żel mi się jeszcze nie skończył. 6.30zł/15ml

7. Krem pod oczy i na powieki, rozjaśniający cienie, z bławatkiem. Kupiłam go dla mamy. Nie rozmawiałam z nią jeszcze na temat tego kremiku, ale zauważyłam, że cienie rzeczywiście jej zniknęły. Oczywiście przetestuje też na sobie i może zrobię porównanie obu produktów ? Co Wy na to ? Cena taka sama. 


Za wszystkie zakupu dostałam garść próbek, wśród nich : oliwkowe mydło pod prysznic, szampon figowy do włosów normalnych, mleczko do ciała bio olejek arganowy oraz żel myjący, normalizujący z serii oczyszczającej. Dodatkowo miła Pani eksepdientka podarowała mi dużą, materiałową torbę z reklamą strony internetowej Ziaji. Na pewno się przyda ;) 

Jeśli chodzi o moje zakupy to już wszystko. 
Czy miałyście któreś z tych produktów ? Jak je oceniacie ? Jak ogólnie oceniacie produkty tej firmy? 
Czekam na Wasze opinie, komentarze i polecenia. 

Ściskam mocno, 
Monia.

środa, 2 lipca 2014

Peel off - czyli złuszczamy naskórek.

Peelingów używa chyba każdy. W mojej pielęgnacji jest to nieodłączny element. Gdy nie używam peelingu więcej niż tydzień czuję, jak szorstka jest moja skóra (mimo stosowania kremów). Tym bardziej, że uwielbiam ten efekt, zaraz po zastosowaniu - idealnie gładka skóra. Mogłabym mieć taką codziennie. Dzisiaj zaprezentuje Wam jakich peelingów używam i do czego.
Zapraszam. 



Pierwszy peeling to ostatnio zakupiony - limonkowo-cytrynowy orzeźwiający peeling do twarzy i ciała z Ziaji. Rzeczywiście produkt ma piękny, orzeźwiający zapach, który jest bardzo przyjemny, ale nie nachalny i nie utrzymuje się na skórze. Ale to nie jest jednak najważniejsze. Produkt ma konsystencje żelu i bardzo małe (wręcz nie zauważalne) i delikatne drobinki. Z tego też powodu stosuje go do twarzy, ponieważ do ciała potrzebuje jednak większego zdzieraka. Lubię czuć, że robiłam ten peeling, a Ziaja jednak tutaj sie nie popisała jeśli o to chodzi. Cena za 200ml  to około 6 zł.


Drugi peeling jakiego używam to home-made peeling kawowo-cukrowo-cynamonowy. Jak już wcześniej wspomniałam uwielbiam duże drobiny, które są bez problemu wyczuwalne pod palcami. Ten peeling w 100% spełnia wszelkie moje wymagania. Wcześniej stosowałam samą kawę, zalaną wodą. Z czasem jednak zaczęłam dodawać łyżeczkę cukru, a zamiast wody oliwy z oliwek albo olejku do ciała (moja ulubiona Alterra nadaje się doskonale). Wczoraj dodałam także odrobinę cynamonu, aby peeling ładnie pachniał i tak też było. Zapach kawy był praktycznie niewyczuwalny, a co najważniejsze - nie utrzymuje się na skórze cały dzień.


Zdzierak z niego doskonały. Idealnie usuwa martwy naskórek, zostawiając skórę idealnie gładką,  a olejek pięknie natłuszcza i nawilża skórę, dzięki czemu nie musimy już stosować balsamów czy kremów. Tak więc mamy 2 w 1. Uwielbiam proste rozwiązania. Peeling kawowy ma niby działać antycellulitowo. Ja osobiście nie zauważyłam takiego działania u siebie, ale może dlatego, że jakoś nie nastawiam się na to podczas peelingu. Rzeczywiście jednak ładnie ujędrnia i napina skórę. O konsystencji decydujemy same - czy wolimy bardziej zbite i gęste preparaty, czy może bardziej lejące z mniejszą ilością drobin. Cena ? O niej też decydujemy same, ale są to groszowe sprawy (przecież każdy ma w domu kawę i cukier).


Jeśli o mnie chodzi - już dawno nie kupowałam peelingów do ciała, bo nie raz się przekonałam, że nie ma lepszego produktu niż mój ukochany peeling kawowy. 
A jakich Wy używacie peelingów ?
Może też same robicie domowe-kawowe cudo ? Jakie jest Wasze zdanie na ten temat ? 
Czy polecacie jakieś peelingi o grubej ziarnistości ? 
Zapraszam do komentowania ;)
Miłego dnia lub nocy ( w zależności od pory ) , 
Monia :)

Zapraszamy także na nasze portale : 
Fb - klik
Instagram - klik
Youtube - klik