czwartek, 26 czerwca 2014

Fotograficzny misz-masz Monii

Jestem właśnie po ostatnim egzaminie i pomyślałam sobie 'Troszkę chyba zaniedbałam bloga...'. Ale, ale... Już się tłumaczę. Po pierwsze sesja i nauka. Po drugie wróciłam do mojego domku i tam spadło na mnie milion obowiązków, spraw, rzeczy do zrobienia TERAZ. I niestety tak wyszło, że w tym wszystkim nie miałam czasu dla Was. Przepraszam. Postaram się poprawić. Dlatego właśnie spieszę do Was z nową notką. 
Z racji, iż dawno nie było wpisów o fotografii - będzie dzisiaj. Nie miałam czasu żeby tworzyć zbyt dużo, ale mam dość grube 'archiwum', 'portfolio', czy jak kto sobie to nazywa. Dzisiaj prezentuje Wam misz-masz fotograficznych wyczynów Moni. 
Zapraszam do oglądania. 






 








Czekam na Wasze opinie na temat moich prac.
Zapraszam do komentowania, oceniania i sugerowania jakichkolwiek zmian. 
Całuję gorąco, 
Monia

wtorek, 17 czerwca 2014

Bebeauty, delikatny żel-krem łagodzący

Do pewnego czasu nie stosowałam żadnych preparatów do oczyszczania twarzy, prócz płynów micelarnych i toników. Do stosowania żeli przekonałam się gdy miałam problemy z trądzikiem. I tak już po zlikwidowaniu największych zmian zapalnych i skończeniu specjalistycznych preparatów czułam się po prostu źle, nie stosując tego rodzaju kosmetyków. Długo zastanawiałam się po co sięgnąć, ponieważ nie mam zbyt dużej wiedzy w tej dziedzinie. Pomyślałam jednak, że może spróbuję tego, o czym dużo osób mówi, a mianowicie 'żel z Biedronki'. Stosowałam kilka razy żelu micelarnego moje mamy, właśnie z Bebeauty i całkiem się z nim polubiłam. Sobie kupiłam jednak żel-krem łagodzący. Czy to był dobry wybór ? Zapraszam dalej ;)

 

Producent twierdzi, że produkt dostosowany jest do cery suchej i wrażliwej. Niestety tego nie mogę potwierdzić, ponieważ moja cera nie jest ani taka, ani taka. Co mogę napisać to to, że produkt doskonale usuwa zarówno makijaż jak i zanieczyszczenia z twarzy. Pełen makijaż schodzi już przy pierwszym zastosowaniu. Ja jednak stosuję zawsze drugi raz, aby czuć idealną gładkość na skórze. 



Żel-krem z Bebeauty nie wysusza skóry. Delikatnie koi podrażnienia. W swoim składzie produkt ma wyciąg z owocu noni, który ma działać antyoksydacyjnie i odżywczo, dodawać energi i wspomagać naturalną ochronę. Gliceryna - utrzymuje nawilżenie. Tak, tak, tak. Po zastosowaniu czuję delikatny film na skórzy, który sprawia, że nie muszę nakładać już kremów. Idealnie odżywia i sprawia, że buzia jest bardziej promienna, nie powoduje uczucia ściągnięcia..Nie podrażnia oczu.


Produkt ma żelowo-kremową konsystencje, barwę białą (jak widać). Po rozprowadzeniu na skórze staje się bezbarwny. Nie pieni się (co jest plusem), ma kremowo-kwiatowy zapaszek, który jest bardzo przyjemny, nie duszący, nie utrzymuje się na skórze. 


Plusem jest jego cena - za 150ml w plastikowej tubie płacimy około 5 zł. Aplikacja jest bardzo przyjemna dzięki zamknięciu, przez które możemy zastosować odpowiednią ilość produktu. Jeśli chodzi o opakowanie to jest bardzo estetyczne i śmiało może stać na łazienkowej półeczce z kosmetykami. Jeśli chodzi o wydajność - nie mogę tego ocenić, ponieważ jestem w trakcie pierwszego opakowania tego produktu. 

Po zużyciu tego opakowania na pewno kupię kolejne (być może żel micelarny albo żel-peeling) ponieważ moja skóra bardzo go polubiła, nie szkodzi jej, nie powoduje powstawania niedoskonałości, ale też ich nie usuwa (ale przecież tego producent nie obiecywał). 
Jak na produkt za 5 zł - jestem bardzo zadowolona. 

A czy Wy używacie produktów oczyszczających z firmy Bebeauty ? 
Jakie są Wasze wrażenia odnośnie tego (lub innego) produktu ?
Czekam na Wasze odpowiedzi,
Całuję mocno,
Monia


P.S. Przypominam o naszych portalach społecznościowych : 
Instagram : klik
Facebook :  klik
Youtube :  klik

czwartek, 12 czerwca 2014

Zmian ciąg dalszy...

Wczoraj pisałyśmy o zmianach, które zachodzą. Ciąg dalszy modyfikacji możecie zobaczyć już na naszej stronce. Zmiana szablonu jest cały czas w trakcie, prosimy więc o cierpliwość i oczekiwanie na efekt końcowy, który (miejmy nadzieję) będzie już niedługo. Zaczęłyśmy też działać z portalami społecznościowymi :
Instagram : klik
facebook :  klik
youtube : klik
W związku z tym serdecznie zapraszamy Was do klikania 'Lubię to',obserwowania, śledzenia i subskrybowania naszego kanału. 



Czekajcie na kolejne nowinki, 
Duszenka i Monia. 

P.S. Jeśli macie jakiekolwiek sugestie co do wyglądu bloga, naszej aktywności czy czegokolwiek serdecznie zapraszamy do pisania w komentarzach. Każdą Waszą uwagę rozważymy. 

poniedziałek, 9 czerwca 2014

AVON Planet Spa - recenzja produktu.

Gładka, jędrna, elsatyczna i nawilżona - taka powinna być moja skóra, aby powiedziała, że jest w dobrym stanie. Cały czas szukam mojego numeru 1 wśród kremów, balsamów, olejków... Prędzej czy później coś przeszkadza mi w danym preparacie i jeszcze nigdy nie zdarzyło się, że wróciłam do któregoś z nich. Spośród moich obecnych mazideł najbardziej 'luksusowym' jest Planet Spa od Avon, Nawilżające masło do ciała. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją właśnie tego masełka.

Kojące masełko dostałam jako prezent gwiazdkowy od mojej cioci, która jest łowcą wszelkiego rodzaju okazji. Najwidoczniej coś ją skłoniło do zakupu tego produktu. 

  
Masełko ma bardzo zbitą, kremową i miękką konsystencję, która bardzo mi odpowiada - nie ma problemu z przesadzeniem produktu. Ma dość intensywny, egzotyczny zapach, który od początku przypadł mi do gustu. Z każdym użyciem zapach staje się jednak dla mnie zbyt męczący i ciężki, zdecydowanie nie na lato. Nie utrzymuje się na skórze zbyt długo, co jest dość sporym plusem. Mazidełko nie jest zbyt tłuste więc bardzo dobrze się nakłada. Pozostawia leciutki film na skórze, który powolutku się wchłania. 


Produkt świetnie nawilża i odżywia skórę, pozostawiając ją mięciutką, gładką i delikatnie natłuszczoną. Nie uważam jednak, żeby był produktem na lato (znowu) i zdecydowanie wolałam używać go zimą, kiedy moja skóra potrzebowała mega dobrego odżywienia. Sprawia, że czuje się jak w ekskluzywnym SPA, gdzie o moje ciało dbają wykształcone panie kosmetolog. 


Jeśli chodzi o opakowanie to bardzo je lubię. Jest to dość duży, plastikowy słoiczek, który na pierwszy rzut oka przypomina szkło. Jest solidnie wykonany, zamykany na sprężynkę. Po zużyciu masełka przyda się na pewno na inne kremiki lub do przechowywania jakiś drobiazgów - słoiczek jest po prostu śliczny. 



Podsumowując oceniam ten produkt na 4. Lubię jego konsystencję i działanie. Zakochałam się w opakowaniu. Jednak zbyt duszący zapach i cena (ok.40zł) totalnie za mną nie przemawiają. Uważam, że jest dużo więcej produktów w lepszych cenach, które działają lepiej niż masełko Planet Spa. Jest doskonałym umilaczem i uzupełnieniem wieczornych kąpieli. Raczej już do niego nie wrócę.

A czy któraś z Was miała masło Planet Spa ? Jakie są Wasze opinie na jego temat ? 
Czekam na Wasze komentarze. 
Buźka, 
Monia.

sobota, 7 czerwca 2014

Sesja pary.

Ostatnimi czasy moja kariera fotograficzna rozwija się coraz bardziej. Ja się wkręcam już nawet w obróbkę zdjęć. Płaczę ze szczęścia, gdy widzę moje prace na internecie i to nie na moich stronkach. Dostaję kopa do pracy gdy widzę, że ludziom podoba się to, co robię. Ostatnimi czasy jestem coraz bardziej dumna z siebie i z moich zdjęć. 
Dzisiaj chciałam zaprezentować Wam najlepszą parkę ever. Dusia i Seba. Spędziłam z nimi pół dnia. Wiedzieliśmy czego chcemy, ja wiedziałam, że modelami będą wspaniałymi. W zasadzie nie musieli nic robić. Po prostu zachowywali się naturalnie. Bardzo chętnie popracowałabym z Nimi jeszcze raz. Nie gadam więcej. Proszę Państwa - moje małe dzieła.








 










Zapraszam Was do wyrażania opinii na temat zdjęć. Jeśli macie jakiekolwiek pytania - zadawajcie, chętnie Wam odpowiem. 
M.