środa, 27 sierpnia 2014

Apteczne odkrycie...

Jak śledzicie Naszego bloga od dłuższego czasu wiecie, że ja - Monia - borykam się z różnymi problemami skórnymi. Wszelkiego rodzaju nieprzyjaciele i blizny po nich bardzo przeszkadzają mi w szczęśliwym życiu, ale staram się na wszelkie sposoby ich pozbyć. Będąc na obozie z bardzo mądrą kadrą odkryłam Tribotic. Okazał się moim sprzymierzeńcem w walce z trądzikiem.



Jest to maść antybakteryjna, która ma przyspieszać gojenie ran, zadrapań i oparzeń. Co zawiera ? Polimiksynę B, Neomycynę oraz Bacytracynę. Skład - jak dla mnie bardzo dobry. Maść stosuję co wieczór na zmiany zapalne oraz w okolice blizn. Zdarza się, że czasami stosuję też na dzień. Co zauważyłam ? Wszelkie zmiany, pryszcze itd szybciej się goją i znikają. Nie sądziłam, że będzie miał wpływ na blizny i przebrawienia, ale jakoś tak zbladły i powolutku znikają. Kolejnego dnia po użyciu krostki robią się białe, jak to pryszcze, a kolejnego już znikają ładnie. Wyciąga wszelkie syfki na wierzch i ładnie oczyszcza twarz w ten oto sposób. Oczywiście, jak to antybiotyk, nie można go zbyt długo stosować. 
Ja kupuję w aptece Tribiotic w małych saszetkach (1,50zł) ale wiem, że można kupić też dużą tubkę za ok.15-20zł. 
Serdecznie polecam wszystkim, którzy nie mogą uporać się ze złośliwie zanieczyszczoną skórą. 
A czy Wy stosowałyście tą maść ? Jakie są Wasze zdania na jej temat ?
Serdecznie ściskam !
M.

1 komentarz: