niedziela, 20 lipca 2014

2 tygodnie wycięte z życia, czyli sprawozdanie z moich praktyk.

Hej kochani ! 
Dzisiaj trochę o powodzie mojej nieobecności w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Mianowicie, odbywałam praktyki zawodowe, które są chyba nieodłącznym elementem studiów ( dla niewtajemniczonych - jestem po I roku kosmetologii).
Praktyki odbywałam w Day Spa w Głogowie - w  Esensji, dość luksusowym spa. Jakie były moje odczucia odnośnie tego czasu, czego się nauczyłam i czy jestem zadowlonona ? Odpowiedź w dalszej notce. Zapraszam. 




Zaczęłam 7 lipca o 11. Codziennie kończyłam o 19, pracowałam więc 8 godzin. Szefowa, jak i dziewczyny przyjęły mnie bardzo miło, wszystko mi tłumaczyły, co robią, jak się co wykonuje itd. Było to dla mnie dużą lekcją. Jednak nie jest to typowy salon, gdzie kobitki przychodzą 'na paznokcie' lub henne. Jak sama nazwa mówi - jest to spa, więc więcej klientek przychodzi na zabiegi na ciało bądź twarz. Jak tylko była możliwość wchodziłam do gabinetów z dziewczynami aby patrzeć, jak wykonuje się jaki zabieg. W ten sposób nauczyłam się procedury odnośnie pielęgnacji twarzy - nakładanie enzymów, roller, kawitacja. Oczywiście do klientek dostępu nie miałam, ponieważ były to zabiegi, które były mi obce. Jeśli chodzi o hennę, którą już wykonywałyśmy na zajęciach - robiłam na pracownikach. Mimo, że nie wykonywałam tego nie wiadomo ile razy, to już teraz jestem pewna swoich ruchów, wiem, że nie muszę robić tego tak, jak uczono nas na zajęciach, nie muszę się spieszyć i spinać. Wszystko powoli i precyzyjnie. Przestałam się bać już tego ;) Manicure, który również był już wykonywany na zajęciach, też okazał się bardzo inny niż ten, który zaliczałam. Dziewczyny wytłumaczyły mi, między innymi,  jak powinnam trzymać pilnik, aby piłowanie było precyzyjne. Wykonywałam również manicure na mężczyźnie, który jednak troszkę się różni od tego kobiecego. Moje ruchy w tym temacie także są już bardziej pewne. Dużo nauczyłam się również jeśli chodzi o higiene i dezynfekcje. Uważam, że to bardzo ważny aspekt pracy kosmetologa, a nawet kosmetyczki ! tak więc jestem zadowolona  jeśli o to chodzi. 
Oczywiście, jak to na praktykach, nie obyło się bez 'przynieś, wynieś, pozamiataj'. Jednak wbrew pozorom bardzo to lubiłam, bo w między czas dziewczyny opowiadały mi o różnych maszynach, co będą robić lub jakie preparaty zastosują w danym zabiegu. 
Co ważne - nauczyłam się również obsługi klienta. Wiem już jak się zachować jak ktoś przychodzi do salonu, jak czeka na zabieg, czy jak dzwoni w celu informacji. Okazuje się, że to też jest sztuką. 
Szefowa bardzo często dawała mi różne ulotki dotyczące kosmetyków danej firmy, które przydały się przy ocenie i wyborze kosmetyków do danej cery. Często dawała mi również wskazówki odnośnie prowadzenia salonu, czy nawet szukania pracy. Jak zawsze wyszło, że wiedza, która jest potrzebna w tym zawodzie musi pochodzić z samokształcenia, ponieważ na uczelni, naprawdę, nie było mnóstwa rzeczy o których mi mówiła lub pytała. Odbyłam również szkolenie z enzymów i ich działania - tak więc na plus. 
Często nie miałam ochoty tam iść, ale musiałam, więc z wymuszonym uśmiechem szłam się edukować. Czasami miałam dość, ale gdy dziewczyny lub szefowa opowiadały coś - mój humor się poprawiał, a zdanie zmieniało. Moi bliscy zauważyli, że tylko 3 lub 4 razy wyszłam z 'mojego spa' zadowolona. A były to dni, kiedy było mnóstwo roboty, kiedy wchodziłam z zabiegu, na zabieg lub wykonywałam zabiegi.
Podsumowując - mimo tego, że nie wykonywałam zbyt wielu zabiegów , bardzo dużo się nauczyłam. I nie jest to wiedza jedynie z pojedynczej dziedziny, a wielu. Jestem raczej średnio zadowolona. Być może wybrałabym teraz salon w którym dominuje manicure i najzwyczajna henna, jednak z drugiej strony tam nie dowiedziałabym się reszty spraw. W zasadzie moje praktyki oceniłabym na 4/6. 

Tyle ode mnie.
Czy Wy odbyłyście już swoje praktyki ? Jakie są Wasze odczucia ?
Przepraszam za moją nieobecność,
ściskam mocno, 
Monia :)

11 komentarzy:

  1. To dobrze, że miałaś praktyki, a nie chorowałaś. Ja również mam przerwę w blogowaniu, z powodu opieki nad psem. Jest chory więc się nim opiekuję. POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chorować na wakacje to kiepska sprawa :( Zdrowia dla pieska !

      Usuń
  2. Wszytkiego tak naprawdę uczymy się dopiero na żywo, jak już pracujemy. Ja swoje praktyki wspomniam nwet, nawet:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj ja słabo wspominam praktyki, życie pokazało mi że to dwie różne sprawy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno... Ja tam widzę już róznicę między zajęciami na uczelni, a praktykami... O pracy jeszcze nie myślę, ale nie wątpię, że tam będzie jeszcze co innego...

      Usuń
  4. praktyki tylko 2 tygodnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yhm, sprężyłam się czasowo, trochę pocierpiałam i w sumie wyszło mi że przez te 2 tygodnie wyrobiłam normę miesięczną ;)

      Usuń
  5. A uczelnia zapewnia miejsce praktyk, czy my sami i czy można wybrać sobie termin?:>

    OdpowiedzUsuń
  6. Sami wybieramy miejsce praktyk. Termin ustalasz z właścicielami placówki praktyk, jeśli są przychylni. Takjest na mojej uczelni, a czy na Twojej też tak będzie to nie wiem.

    OdpowiedzUsuń