piątek, 26 grudnia 2014

Święta, święta...

... i zaraz po. Korzystając z ostatnich chwil słodkiego lenistwa i trawienia potraw wigilijnych, postanowiłam strzelić notkę specjalnie dla Was. Tak więc właśnie - leci ona do Was. 


wtorek, 23 grudnia 2014

Kocham szminki #2

Wiem, wiem, miałam pisać częściej... Nie mam jednak na to wpływu. Studia, powrót do domu, sprzątanie, gotowanie. Nie jest lekko, staram się jak mogę. Dlatego przychodzę dzisiaj do Was z kolejnym postem i kontynuacją mojej szminkowej serii. Zapraszam na mocne kolory...

sobota, 13 grudnia 2014

Kocham szminki #1

Stali nasi czytelnicy wiedzą, że kocham wszelkiego rodzaju produkty do ust. Szminki, pomadki, błyszczyki mniej. Jestem totalną wielbicielką tego typu specyfików. W związku z tym postanowiłam przedstawić Wam moją skromną (lub nie-...) kolekcję kolorów na usta. 
Dzisiaj zaprezentuje Wam odcienie, które noszę najczęściej w ciągu dnia. Są to kolory dość jasne, dzienne, raczej różowe, niż nude, ale i tak tam się znajdzie. Zapraszam. 


poniedziałek, 1 grudnia 2014

Liebster Blog Award - coś o mnie...

W związku z tym, że Nasz blog został nominowany do Liebster Blog Award - odpowiadam. Lecimy do kuchni zaparzyć herbatkę, siadamy wygodnie na fotelu i czytamy.

niedziela, 23 listopada 2014

Co mnie kręci, co podnieca..

 ... jesienią i zimą.
Dzisiaj wpadłam na pomysł stworzenia serii notek pt. 'Co mnie kręci, co podnieca...'. Będą to krótkie posty, w których będę pisała co lubię, co mi się podoba, itp. w danej dziedzinie. Z nadzieją, że spodobają Wam się moje notki zaczynam i zapraszam do czytania. 


środa, 19 listopada 2014

Jesienno-zimowa wishlista

Dzisiaj coś z innej beczki. Coś, czego jeszcze tutaj nie było...
Mianowicie - wishlista. Sądzę, że każda z Was wie na czym to polega, więc bez zbędnych tłumaczeń przechodzę do rzeczy (z nadzieją, że ktoś z moich bliskich pomoże mi w realizacji moich życzeń :P).

sobota, 15 listopada 2014

Rossman'owe zakupy.

Dużo czasu minęło odkąd ostatnio tutaj byłam. Wybaczcie, jednak studia, stres z nimi związany i zdrowie nie pozwoliło mi na spędzanie dużej ilości czasu na blogosferze. Wracam jednak do Was z nową notką, nowymi pomysłami i produktami. Mam nadzieję, że systematyczne wpisy znowu wrócą do Duszkowego Świata.
Nie przedłużając. Jak pewnie wiecie - w Rossmanie mamy promocję 1+1. Oczywiście też musiałam z niej skorzystać. Większość produktów kupiłam bo mi się skończyły lub kończą. Nie kupowałam mnóstwa kosmetyków, mimo, że ciężko było czasami. Ale trzeba oszczędzać. Lecimy z tym koksem ;) 

czwartek, 18 września 2014

Zdenkowane przez wakacje...

Hej, cześć, dzień dobry...
Dzisiaj przychodzę do Was z szybką, denkową notką. Od sierpnia zaczęłam zbierać produkty, które mi sie pokończyły, aby Wam je przedstawić. Zapraszam :)


niedziela, 31 sierpnia 2014

Szybkie, wyprzedażowe zakupy...

Podobno dzisiaj jest Dzień Blogera... A więc nie zaniedbuję Was i spieszę z notką ;) Dzisiaj o moich skromnych zakupach...
Jak pewnie więszkość z Was wie - w Naturze do 3 września jest promocja -40% na kosmetyki wybranych marek (m.im. Pierre Rene, Rimmel, Maybelline, L'Oreal, itd.). Bardzo się ucieszyłam jak zobaczyłam tą wiadomość ponieważ właśnie skończył się jeden z moich podkładów i planowałam zakupy. A że wyprzedaż trwa - postanowiłam z niej skorzystać. Szłam z zamiarem kupna podkładu właśnie oraz tuszu do rzęs (bo mój też jest właśnie na wykończeniu). Wiedziałam jaki podkład chcę - nowość Rimmela. Toteż bez zastanowienia trafił on do mojego koszyka. Nie wiedziałam jednak jaki tusz przypasowałby moim rzęsom... Skończyło się na tym, że poczekam na kolejną wyprzedaż, a teraz kupię jakże znaną na blogosferze maskarę z Lovely - Pump up. Jednak mój szminkoholizm dał się we znaki i oczka mi się świeciły jak widziałam te śliczne kolorki... Na szczęście mama była przy mnie i skończyło się jedynie na zakupie konturówki. 

środa, 27 sierpnia 2014

Apteczne odkrycie...

Jak śledzicie Naszego bloga od dłuższego czasu wiecie, że ja - Monia - borykam się z różnymi problemami skórnymi. Wszelkiego rodzaju nieprzyjaciele i blizny po nich bardzo przeszkadzają mi w szczęśliwym życiu, ale staram się na wszelkie sposoby ich pozbyć. Będąc na obozie z bardzo mądrą kadrą odkryłam Tribotic. Okazał się moim sprzymierzeńcem w walce z trądzikiem.


czwartek, 21 sierpnia 2014

Sierpień w zdjęciach.

Do końca sierpnia jeszcze troszkę czasu zostało, ale ja jestem już po obozie i w zasadzie ten miesiąc uważam za zakończony. Jak pisałam wcześniej - byłam nad Morzem, gdzie spełniałam się jako wychowawca kolonijny. Instynkt macierzyński ? Nic z tych rzeczy. Dzieciaki były genialne, mimo wszelkich kłótni, bijatyk itd. Docieraliśmy się całe 2 tygodnie. Mogę mówić na nich co tylko zechcę, ale to i tak nie zmieni faktu, że tęsknię za Nimi jak szalona. A za kadrą jeszcze bardziej. W najśmielszych snach nie spodziwałam się, że spotkam tak fantastycznych ludzi. Którzy myślą tak jak ja, którzy mają tak samo przewrócone w głowie, które krzyczą, wyzywają się i oglądają Minionki. Dobra, nie rozpisuje się dalej. Lepsze sprawozdanie oddadzą moje zdjęcia. 
Zapraszam więc do oglądania. 

niedziela, 3 sierpnia 2014

Ulubieńcy lipca

Lubię pisać o moich ulubieńcach. A jeszcze bardziej lubię czytać... Dzisiaj, przed moim wyjazdem, postanowiłam szybko podzielić się z Wami produktami, które bardzo polubiłam w minionym miesiącu. Zapraszam ! 

czwartek, 24 lipca 2014

Szybki, letni make-up na polepszenie deszczowego dnia...

Tak, tak, wiem, że makijaże to działka Dusi i to ona jest w tym specjalistką. Dzisiaj jednak zdobyłam się na odwagę, żeby pokazać Wam co ja wymalowałam na mojej buzi. Pomysł wynalazłam u jednej z moich wzorców blogowych - Dressed in Mint, do której zapraszam serdecznie. Makijaż jest bardzo wakacyjny, rozjaśniający oczko, ale zarazem ma w sobie coś tajemniczego. Na górną powiekę nałożyłam mój ulubiony, koralowy cień (Wy też uważacie, że genialnie podbija niebieską tęczkówkę?), zcieniowałam go lekkim brązem. Dolna powieka to połączenie brązu z ciemną szarością. Linia wodna pomalowana została fioletem. Na ustach znalazła się jedna z moich ulubionych pomadek w odcieniu jasno-różowo-koralowo-beżowym. 
Zapraszam do obejrzenia i komentowania. 
Chętnie dowiem się nad czym powinnam pracować. 
Ściskam mocno, 
Monia !

niedziela, 20 lipca 2014

2 tygodnie wycięte z życia, czyli sprawozdanie z moich praktyk.

Hej kochani ! 
Dzisiaj trochę o powodzie mojej nieobecności w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Mianowicie, odbywałam praktyki zawodowe, które są chyba nieodłącznym elementem studiów ( dla niewtajemniczonych - jestem po I roku kosmetologii).
Praktyki odbywałam w Day Spa w Głogowie - w  Esensji, dość luksusowym spa. Jakie były moje odczucia odnośnie tego czasu, czego się nauczyłam i czy jestem zadowlonona ? Odpowiedź w dalszej notce. Zapraszam. 


sobota, 5 lipca 2014

Haul zakupowy - Ziaja

Produkty firmy Ziaja lubię od dawna. Żele pod prysznic, sławne kremy oliwkowe, kakaowe czy kokosowe... Uwielbiam nie tylko ich zapach, ale także dobre działanie i niezawodność. Są tanie, niektóre łatwo dostępne. Ostatnio, szukając kremu do twarzy pomyślałam właśnie o tej firmie. Że w Kaliszu jest stoisko Ziaji wybrałam się na zakupy. A oto efekty. 


1. Orzeźwiający peeling do twarzy i ciała - o którym już pisałam tutaj. Nie miałam zamiaru kupować peelingu, ale gdy zobaczyłam tę buteleczkę i napis 'limonkowo-cytrusowy koktajl' po prostu musiałam go mieć ! Wzięłam go w ciemno, później troszkę żałowałam, ale przyda się - nie powiem, że nie.  Kosztował ok 6zł, więc nie majątek. 


2.multimodeling - ekspresowe serum do ciała antycellulitowe - jakoś niespecjalnie wierzę w cudowne działanie takich kremików, ale potrzebowałam po prostu czegoś na ujędrnienie. W połączeniu z moimi ćwiczeniami i masażem bańką sądzę, że może ilość cellulitu przy okazji też się zmniejszy. Na pewno napiszę recenzję jak zauważę efekty. 15,30zł/270ml.

3. multimodeling - serum proteinowe modelujące biust - podejście mam takie samo jak do produktu wyżej. Kupiłam czysto do testowania. Producent obiecuje zwiększenie elastyczności i jędroności. Zobaczymy.  8.40zł/100ml.


4. Krem nawilżająćy, balans korygująco-ściągający, z nowej serii Oczyszczanie, liście manuka. Kremik ma biały kolor, konsystencję gęstej śmietanki i dosyć przyjemnie pachnie. Wzięłam go bo czasami mam jeszcze problemy z moją cerą, a nie mam już kremiku do twarzy na dzień. Pokładam w nim dość dużą nadzieję. Zobaczymy co z niego wyniknie. Ok 9zł/50ml.

5. Pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom, z tej samej serii co krem. Pasta jest dość gęsta i zawiera w sobie drobiny, spełnia więc trochę zadanie peelingu. Po pierwszym zastosowaniu trudno mi cokolwiek stwierdzić, ale na pewno też niedługo coś o nim się pojawi. 8.80zł/75ml.


6. Bio-żel pod oczy i na powieki, kojacy, ze świetlikiem.  Żele pod oczy kocham za ich nawilżające działanie. Biorąc pod uwagę, że czasami po prostu mnie bolą, nawet gdy noszę okulary, muszę używać czegoś do pielęgnacji delikatnej skóry powiek. Jeszcze go nie otworzyłam, bo obecny żel mi się jeszcze nie skończył. 6.30zł/15ml

7. Krem pod oczy i na powieki, rozjaśniający cienie, z bławatkiem. Kupiłam go dla mamy. Nie rozmawiałam z nią jeszcze na temat tego kremiku, ale zauważyłam, że cienie rzeczywiście jej zniknęły. Oczywiście przetestuje też na sobie i może zrobię porównanie obu produktów ? Co Wy na to ? Cena taka sama. 


Za wszystkie zakupu dostałam garść próbek, wśród nich : oliwkowe mydło pod prysznic, szampon figowy do włosów normalnych, mleczko do ciała bio olejek arganowy oraz żel myjący, normalizujący z serii oczyszczającej. Dodatkowo miła Pani eksepdientka podarowała mi dużą, materiałową torbę z reklamą strony internetowej Ziaji. Na pewno się przyda ;) 

Jeśli chodzi o moje zakupy to już wszystko. 
Czy miałyście któreś z tych produktów ? Jak je oceniacie ? Jak ogólnie oceniacie produkty tej firmy? 
Czekam na Wasze opinie, komentarze i polecenia. 

Ściskam mocno, 
Monia.

środa, 2 lipca 2014

Peel off - czyli złuszczamy naskórek.

Peelingów używa chyba każdy. W mojej pielęgnacji jest to nieodłączny element. Gdy nie używam peelingu więcej niż tydzień czuję, jak szorstka jest moja skóra (mimo stosowania kremów). Tym bardziej, że uwielbiam ten efekt, zaraz po zastosowaniu - idealnie gładka skóra. Mogłabym mieć taką codziennie. Dzisiaj zaprezentuje Wam jakich peelingów używam i do czego.
Zapraszam. 



Pierwszy peeling to ostatnio zakupiony - limonkowo-cytrynowy orzeźwiający peeling do twarzy i ciała z Ziaji. Rzeczywiście produkt ma piękny, orzeźwiający zapach, który jest bardzo przyjemny, ale nie nachalny i nie utrzymuje się na skórze. Ale to nie jest jednak najważniejsze. Produkt ma konsystencje żelu i bardzo małe (wręcz nie zauważalne) i delikatne drobinki. Z tego też powodu stosuje go do twarzy, ponieważ do ciała potrzebuje jednak większego zdzieraka. Lubię czuć, że robiłam ten peeling, a Ziaja jednak tutaj sie nie popisała jeśli o to chodzi. Cena za 200ml  to około 6 zł.


Drugi peeling jakiego używam to home-made peeling kawowo-cukrowo-cynamonowy. Jak już wcześniej wspomniałam uwielbiam duże drobiny, które są bez problemu wyczuwalne pod palcami. Ten peeling w 100% spełnia wszelkie moje wymagania. Wcześniej stosowałam samą kawę, zalaną wodą. Z czasem jednak zaczęłam dodawać łyżeczkę cukru, a zamiast wody oliwy z oliwek albo olejku do ciała (moja ulubiona Alterra nadaje się doskonale). Wczoraj dodałam także odrobinę cynamonu, aby peeling ładnie pachniał i tak też było. Zapach kawy był praktycznie niewyczuwalny, a co najważniejsze - nie utrzymuje się na skórze cały dzień.


Zdzierak z niego doskonały. Idealnie usuwa martwy naskórek, zostawiając skórę idealnie gładką,  a olejek pięknie natłuszcza i nawilża skórę, dzięki czemu nie musimy już stosować balsamów czy kremów. Tak więc mamy 2 w 1. Uwielbiam proste rozwiązania. Peeling kawowy ma niby działać antycellulitowo. Ja osobiście nie zauważyłam takiego działania u siebie, ale może dlatego, że jakoś nie nastawiam się na to podczas peelingu. Rzeczywiście jednak ładnie ujędrnia i napina skórę. O konsystencji decydujemy same - czy wolimy bardziej zbite i gęste preparaty, czy może bardziej lejące z mniejszą ilością drobin. Cena ? O niej też decydujemy same, ale są to groszowe sprawy (przecież każdy ma w domu kawę i cukier).


Jeśli o mnie chodzi - już dawno nie kupowałam peelingów do ciała, bo nie raz się przekonałam, że nie ma lepszego produktu niż mój ukochany peeling kawowy. 
A jakich Wy używacie peelingów ?
Może też same robicie domowe-kawowe cudo ? Jakie jest Wasze zdanie na ten temat ? 
Czy polecacie jakieś peelingi o grubej ziarnistości ? 
Zapraszam do komentowania ;)
Miłego dnia lub nocy ( w zależności od pory ) , 
Monia :)

Zapraszamy także na nasze portale : 
Fb - klik
Instagram - klik
Youtube - klik

czwartek, 26 czerwca 2014

Fotograficzny misz-masz Monii

Jestem właśnie po ostatnim egzaminie i pomyślałam sobie 'Troszkę chyba zaniedbałam bloga...'. Ale, ale... Już się tłumaczę. Po pierwsze sesja i nauka. Po drugie wróciłam do mojego domku i tam spadło na mnie milion obowiązków, spraw, rzeczy do zrobienia TERAZ. I niestety tak wyszło, że w tym wszystkim nie miałam czasu dla Was. Przepraszam. Postaram się poprawić. Dlatego właśnie spieszę do Was z nową notką. 
Z racji, iż dawno nie było wpisów o fotografii - będzie dzisiaj. Nie miałam czasu żeby tworzyć zbyt dużo, ale mam dość grube 'archiwum', 'portfolio', czy jak kto sobie to nazywa. Dzisiaj prezentuje Wam misz-masz fotograficznych wyczynów Moni. 
Zapraszam do oglądania. 






 








Czekam na Wasze opinie na temat moich prac.
Zapraszam do komentowania, oceniania i sugerowania jakichkolwiek zmian. 
Całuję gorąco, 
Monia

wtorek, 17 czerwca 2014

Bebeauty, delikatny żel-krem łagodzący

Do pewnego czasu nie stosowałam żadnych preparatów do oczyszczania twarzy, prócz płynów micelarnych i toników. Do stosowania żeli przekonałam się gdy miałam problemy z trądzikiem. I tak już po zlikwidowaniu największych zmian zapalnych i skończeniu specjalistycznych preparatów czułam się po prostu źle, nie stosując tego rodzaju kosmetyków. Długo zastanawiałam się po co sięgnąć, ponieważ nie mam zbyt dużej wiedzy w tej dziedzinie. Pomyślałam jednak, że może spróbuję tego, o czym dużo osób mówi, a mianowicie 'żel z Biedronki'. Stosowałam kilka razy żelu micelarnego moje mamy, właśnie z Bebeauty i całkiem się z nim polubiłam. Sobie kupiłam jednak żel-krem łagodzący. Czy to był dobry wybór ? Zapraszam dalej ;)

 

Producent twierdzi, że produkt dostosowany jest do cery suchej i wrażliwej. Niestety tego nie mogę potwierdzić, ponieważ moja cera nie jest ani taka, ani taka. Co mogę napisać to to, że produkt doskonale usuwa zarówno makijaż jak i zanieczyszczenia z twarzy. Pełen makijaż schodzi już przy pierwszym zastosowaniu. Ja jednak stosuję zawsze drugi raz, aby czuć idealną gładkość na skórze. 



Żel-krem z Bebeauty nie wysusza skóry. Delikatnie koi podrażnienia. W swoim składzie produkt ma wyciąg z owocu noni, który ma działać antyoksydacyjnie i odżywczo, dodawać energi i wspomagać naturalną ochronę. Gliceryna - utrzymuje nawilżenie. Tak, tak, tak. Po zastosowaniu czuję delikatny film na skórzy, który sprawia, że nie muszę nakładać już kremów. Idealnie odżywia i sprawia, że buzia jest bardziej promienna, nie powoduje uczucia ściągnięcia..Nie podrażnia oczu.


Produkt ma żelowo-kremową konsystencje, barwę białą (jak widać). Po rozprowadzeniu na skórze staje się bezbarwny. Nie pieni się (co jest plusem), ma kremowo-kwiatowy zapaszek, który jest bardzo przyjemny, nie duszący, nie utrzymuje się na skórze. 


Plusem jest jego cena - za 150ml w plastikowej tubie płacimy około 5 zł. Aplikacja jest bardzo przyjemna dzięki zamknięciu, przez które możemy zastosować odpowiednią ilość produktu. Jeśli chodzi o opakowanie to jest bardzo estetyczne i śmiało może stać na łazienkowej półeczce z kosmetykami. Jeśli chodzi o wydajność - nie mogę tego ocenić, ponieważ jestem w trakcie pierwszego opakowania tego produktu. 

Po zużyciu tego opakowania na pewno kupię kolejne (być może żel micelarny albo żel-peeling) ponieważ moja skóra bardzo go polubiła, nie szkodzi jej, nie powoduje powstawania niedoskonałości, ale też ich nie usuwa (ale przecież tego producent nie obiecywał). 
Jak na produkt za 5 zł - jestem bardzo zadowolona. 

A czy Wy używacie produktów oczyszczających z firmy Bebeauty ? 
Jakie są Wasze wrażenia odnośnie tego (lub innego) produktu ?
Czekam na Wasze odpowiedzi,
Całuję mocno,
Monia


P.S. Przypominam o naszych portalach społecznościowych : 
Instagram : klik
Facebook :  klik
Youtube :  klik

czwartek, 12 czerwca 2014

Zmian ciąg dalszy...

Wczoraj pisałyśmy o zmianach, które zachodzą. Ciąg dalszy modyfikacji możecie zobaczyć już na naszej stronce. Zmiana szablonu jest cały czas w trakcie, prosimy więc o cierpliwość i oczekiwanie na efekt końcowy, który (miejmy nadzieję) będzie już niedługo. Zaczęłyśmy też działać z portalami społecznościowymi :
Instagram : klik
facebook :  klik
youtube : klik
W związku z tym serdecznie zapraszamy Was do klikania 'Lubię to',obserwowania, śledzenia i subskrybowania naszego kanału. 



Czekajcie na kolejne nowinki, 
Duszenka i Monia. 

P.S. Jeśli macie jakiekolwiek sugestie co do wyglądu bloga, naszej aktywności czy czegokolwiek serdecznie zapraszamy do pisania w komentarzach. Każdą Waszą uwagę rozważymy. 

poniedziałek, 9 czerwca 2014

AVON Planet Spa - recenzja produktu.

Gładka, jędrna, elsatyczna i nawilżona - taka powinna być moja skóra, aby powiedziała, że jest w dobrym stanie. Cały czas szukam mojego numeru 1 wśród kremów, balsamów, olejków... Prędzej czy później coś przeszkadza mi w danym preparacie i jeszcze nigdy nie zdarzyło się, że wróciłam do któregoś z nich. Spośród moich obecnych mazideł najbardziej 'luksusowym' jest Planet Spa od Avon, Nawilżające masło do ciała. Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją właśnie tego masełka.

Kojące masełko dostałam jako prezent gwiazdkowy od mojej cioci, która jest łowcą wszelkiego rodzaju okazji. Najwidoczniej coś ją skłoniło do zakupu tego produktu. 

  
Masełko ma bardzo zbitą, kremową i miękką konsystencję, która bardzo mi odpowiada - nie ma problemu z przesadzeniem produktu. Ma dość intensywny, egzotyczny zapach, który od początku przypadł mi do gustu. Z każdym użyciem zapach staje się jednak dla mnie zbyt męczący i ciężki, zdecydowanie nie na lato. Nie utrzymuje się na skórze zbyt długo, co jest dość sporym plusem. Mazidełko nie jest zbyt tłuste więc bardzo dobrze się nakłada. Pozostawia leciutki film na skórze, który powolutku się wchłania. 


Produkt świetnie nawilża i odżywia skórę, pozostawiając ją mięciutką, gładką i delikatnie natłuszczoną. Nie uważam jednak, żeby był produktem na lato (znowu) i zdecydowanie wolałam używać go zimą, kiedy moja skóra potrzebowała mega dobrego odżywienia. Sprawia, że czuje się jak w ekskluzywnym SPA, gdzie o moje ciało dbają wykształcone panie kosmetolog. 


Jeśli chodzi o opakowanie to bardzo je lubię. Jest to dość duży, plastikowy słoiczek, który na pierwszy rzut oka przypomina szkło. Jest solidnie wykonany, zamykany na sprężynkę. Po zużyciu masełka przyda się na pewno na inne kremiki lub do przechowywania jakiś drobiazgów - słoiczek jest po prostu śliczny. 



Podsumowując oceniam ten produkt na 4. Lubię jego konsystencję i działanie. Zakochałam się w opakowaniu. Jednak zbyt duszący zapach i cena (ok.40zł) totalnie za mną nie przemawiają. Uważam, że jest dużo więcej produktów w lepszych cenach, które działają lepiej niż masełko Planet Spa. Jest doskonałym umilaczem i uzupełnieniem wieczornych kąpieli. Raczej już do niego nie wrócę.

A czy któraś z Was miała masło Planet Spa ? Jakie są Wasze opinie na jego temat ? 
Czekam na Wasze komentarze. 
Buźka, 
Monia.

sobota, 7 czerwca 2014

Sesja pary.

Ostatnimi czasy moja kariera fotograficzna rozwija się coraz bardziej. Ja się wkręcam już nawet w obróbkę zdjęć. Płaczę ze szczęścia, gdy widzę moje prace na internecie i to nie na moich stronkach. Dostaję kopa do pracy gdy widzę, że ludziom podoba się to, co robię. Ostatnimi czasy jestem coraz bardziej dumna z siebie i z moich zdjęć. 
Dzisiaj chciałam zaprezentować Wam najlepszą parkę ever. Dusia i Seba. Spędziłam z nimi pół dnia. Wiedzieliśmy czego chcemy, ja wiedziałam, że modelami będą wspaniałymi. W zasadzie nie musieli nic robić. Po prostu zachowywali się naturalnie. Bardzo chętnie popracowałabym z Nimi jeszcze raz. Nie gadam więcej. Proszę Państwa - moje małe dzieła.








 










Zapraszam Was do wyrażania opinii na temat zdjęć. Jeśli macie jakiekolwiek pytania - zadawajcie, chętnie Wam odpowiem. 
M.